W pokoju siedział smok

“W pokoju siedział smok. Nie był bardzo duży. Ot, wielkości przeciętnej krowy. Na nasze warunki mieszkaniowe było to jednak sporo. Zajmował trzy czwarte podłogi. Złożone skrzydła pokrywały mu grzbiet, zielone łuski błyszczały jadowicie. Siedział na podwiniętym pod siebie ogonie, przednie zaś, opatrzone potężnymi szponami łapy wsparł na tapczanie. Od czasu do czasu ział od niechcenia ogniem, z nozdrzy wykwitały mu kłęby brunatnego dymu o przyjemnym zapachu tytoniu “Amfora”.”
 
Autor: Grzegorz Babula, opowiadanie Landrynki ze zbioru opowiadań A to mistyka!
 

Mój smok jest zdecydowanie mniejszy – w wersji kieszonkowej 😉 Ogniem zieje bardzo, bardzo rzadko.. w zasadzie to trzeba mieć nie lada szczęście, żeby zobaczyć jak się porusza.  Taki nieśmiałek z niego 😉
W nocy, jak nikt nie widzi, lata po pokoju i wyjada wszelkie insekty. Przepada za Tabasco 🙂
 
Zapytacie mnie, skąd wiem, skoro lata jak nikt nie patrzy?
Ano wiem, w końcu to mój Smok 🙂
 
 
 
Smoka zgłaszam do Zielonego Wyzwania na nowym blogu dla Modeliniarzy: 
🙂
A tu inny mój smok – Bazyl 🙂 
Bazyla już z nami nie ma. Odszedł dożywszy sędziwego wieku.
Tak, Smok był z niego zacny 🙂
(Bazyl był legwanem zielonym (Iguana iguana) i nie był oczywiście tak “okazały” jak na zamieszczonym obrazku. Wprawione oko dostrzeże tu zapewne ten wyborny fotomontaż 😉

6 thoughts on “W pokoju siedział smok”

  1. Piekny jest, niesamowity. A na widok Bazyla szczena mi opadla i moment trwalo zanim sie zorientowalam ze to fotomontaz hahaha

  2. Ciudowny, maliutki śmociek! Ti, Ti, maluszku! 🙂 Dzieki, że wzięłaś udział w naszym bidnym narazie konkursie… 🙂

  3. Smoczuś oprócz wyjątkowej urody zaskoczył mnie niewielkim rozmiarem… ślicznota zielona 🙂
    Dziękuję Ci za udział w naszym wyzwaniu 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *